Rada Pokoju – pokój czy kontrowersje
Franciszek Jaremkiewicz
REDAKCJA SZ
3/2/20263 min czytać


Rada Pokoju (Board of Peace) to międzynarodowa organizacja utworzona z inicjatywy obecnego prezydenta USA. Donald Trump zaproponował jej utworzenie już we wrześniu 2025 roku jako reakcję na trwający w Strefie Gazy konflikt. Formalne ogłoszenie Rady Pokoju miało miejsce 15 stycznia 2026 roku, a tydzień później, podczas forum ekonomicznego w szwajcarskim Davos, organizacja została oficjalnie powołana do życia. Jej celem ma być „promowanie stabilności, przywracanie niezawodnych i legalnych rządów oraz zapewnienie trwałego pokoju na obszarach dotkniętych konfliktem lub zagrożonych nim” (Rzeczpospolita).
Sam Trump przedstawia inicjatywę jako skuteczniejszy mechanizm pokojowy, mający działać sprawniej niż „stare, tradycyjne” struktury pokroju Organizacji Narodów Zjednoczonych. „Będziemy mogli robić, co będziemy chcieli” – deklarował amerykański prezydent podczas podpisywania aktu założycielskiego, podkreślając szeroki zakres ambicji Rady (Super Express).
Na inauguracji w Davos pod kartą organizacji podpisało się 20 przywódców państw, w tym m.in. Argentyny, Węgier, Arabii Saudyjskiej, Turcji czy Bułgarii. Krótko po ceremonii liczba członków założycieli wzrosła do 26. Zaproszenia wystosowano do liderów około 60 państw, wliczając prezydenta RP, Karola Nawrockiego. Propozycję dołączenia do Rady Pokoju otrzymali również przywódcy Rosji i Chin. Państwa te nie zadeklarowały jeszcze chęci przystąpienia, choć Trump jednoznacznie podkreślał, że zależy mu na ich udziale (WP).
W rozmowie z dziennikarzami na pokładzie Air Force One Trump nie krył entuzjazmu. „Bardzo chciałbym mieć Chiny i Rosję w Radzie Pokoju. Zostali zaproszeni. Potrzebujemy ich obu, potrzebujemy obu poglądów” – powiedział prezydent (WP).
Deklaracja prezydenta USA budzi sceptycyzm opinii międzynarodowej. Krytycy podkreślają, że państwo prowadzące działania zbrojne i objęte sankcjami nie powinno współtworzyć nowej architektury bezpieczeństwa. Pojawiają się pytania o wiarygodność organizacji, która deklaruje budowanie pokoju, a jednocześnie dopuszcza udział Kremla. Również potencjalne włączenie Chin budzi obawy części państw zachodnich. Wskazuje się na ryzyko wzmocnienia geopolitycznych wpływów Pekinu oraz możliwość przekształcenia Rady w forum rywalizacji mocarstw, zamiast neutralnej platformy mediacyjnej. W efekcie zaproszenia dla Rosji i Chin stały się jednym z głównych powodów dystansu wielu państw UE wobec inicjatywy.
Przedmiotem poważnych kontrowersji są również aspekty prawne. Statut organizacji, opublikowany przez The Times of Israel, wskazuje, że funkcja przewodniczącego ma charakter personalny, a nie instytucjonalny. Donald Trump pełni ją nie jako urzędujący prezydent USA, lecz jako osoba prywatna (art. 3.2(a) Karty Rady Pokoju). Co więcej, karta przewiduje dwie drogi sukcesji na wspomnianym stanowisku: dobrowolną rezygnację albo niezdolność do pełnienia funkcji, stwierdzoną jednomyślną decyzją Executive Board (art. 3.3). Z pozoru nie wydaje się to kontrowersyjne, jednak po lekturze rozdziału 4 okazuje się, że członków tego organu powołuje przewodniczący na dwuletnie kadencje, z możliwością ich przedłużenia, ale także usunięcia w sposób dyskrecjonalny (art. 4.1). Przewodniczący ma również prawo weta wobec każdej decyzji Executive Board. Nie dziwi więc krytyka, że Rada Pokoju ma niejasną legitymację prawną oraz jest zależna od obecnego prezydenta USA.
Do kwestii Rady Pokoju władze UE podchodzą z ostrożnością. Komisja Europejska uczestniczyła w pierwszym spotkaniu organizacji jako obserwator. Wiele państw Wspólnoty, np. Francja czy Niemcy, odmówiło udziału; inne, jak Polska, Czechy czy Finlandia były obecne na podobnej zasadzie jak KE. Spośród członków UE do Rady Pokoju dołączyły jedynie Węgry i Bułgaria.
Jeśli chodzi o podejście polskich władz, Polska przyjęła wobec Rady Pokoju stanowisko zróżnicowane. Szef Biura Polityki Międzynarodowej, Marcin Przydacz, reprezentował Prezydenta RP Karola Nawrockiego, uczestnicząc w spotkaniu inauguracyjnym jako obserwator. Premier Donald Tusk zaprezentował bardziej krytyczne podejście. 11 lutego stwierdził, iż „w obecnych okolicznościach Polska nie przystąpi do prac Rady do Spraw Pokoju”.
Rada Pokoju to z pewnością projekt o dużych ambicjach i międzynarodowym zasięgu. Budzi jednak jednocześnie spore kontrowersje związane z zaproszeniem Rosji, statutem organizacji czy przyszłą pozycją ONZ. Dla Polski, UE i innych podmiotów najważniejszą kwestią pozostaje realny wpływ organizacji na światowe bezpieczeństwo.
